Biżuteria, Inspiracje, Rozmowy

Zwykłe, niezwykłe – cykl wywiadów o absolutnie nieprzeciętnych kobietach

Nomination Gienia 03

Jak być w pełni świadomą swoich ról, ale wolną i odpowiedzialną w swych wyborach. Jak być matką i nie zatracić swojej kobiecości, dbać o swoje duchowe potrzeby i wkładać serce w relacje z innymi. Zapraszam Cię do pierwszej z cyklu rozmów z taką kobietą.

Patrycja, w mediach społecznościowych i swojej branży bardziej popularna jako Gienia Malenia, która między domowymi ZetPeTe i gotowaniem projektuje strony www i promuje swoich klientów w internecie. Wierzy, że może wszystko, dopóki marzy i walczy z codziennością bo w każdej kobiecie tkwi niewyczerpana siła i piękno.

Dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę. Tak jak opowiadałam, to jest początek serii rozmów z kobietami, niby zwyczajnych, a jednak po części wybijającymi się ponad przeciętność. Zdziwiła Cię ta propozycja?

 
Jestem zwykłą, przeciętną kobietą, ale mimo wszystko mam świadomość swojej wyjątkowości, którą sama tworzę. Chcę być więc wyjątkową matką dla moich dzieci, wyjątkowym człowiekiem dla swoich przyjaciół, wyjątkową osobowością w swojej kobiecości. Nie chcę żyć byle jak, od nie chcenia, robić rzeczy na może być”. W moim odczuciu moje codzienne starania w tym zakresie przynoszą efekty.

 

Jak wygląda Twój typowy dzień?

Jestem osobą bardzo spontaniczną, chociaż czuję się bezpiecznie, gdy mam na codzień rutynę i ramy czasowe, których mogę się trzymać. Wstaję więc systematycznie o godzinie 4:00. Do 7:00 muszę poświęcić około 20 minut na angielski, 30 minut na czytanie i minimum 45 minutowy trening często bieganie, ale nierzadko także na pracę i to, czego nie zdążę zrobić dzień wcześniej. Na rano zostawiam sobie te zadania, które wiążą się z tworzeniem, kreatywnością, a które to przynoszą mi najwięcej satysfakcji. Lubię wtedy patrzeć na las, oddychać porankiem i to mnie w jakiś sposób ukierunkowuje i inspiruje na cały dzień. Gdy dzieci wstają, ja jestem gotowa i zmobilizowana tylko dla nich bez zbędnego porannego popłochu. Będąc spokojną, mogę odpowiedzieć na przykład na ich brak humoru, gdy wstaną lewą nogą. Mam wtedy czas, żeby się poprzytulać i dać im własny spokój i opanowanie. Mówię teraz o modelu idealnym, choć w praktyce bywa różnie. Co dalej? Odwożę dzieci do szkoły, a poźniej praca w domu razem z moją trzyletnią asystentką. Chodzimy razem na spotkania, pracujemy, bawimy się i w tym wszystkim także pierzemy, gotujemy, przygotowujemy oferty, grafiki. Bycie multifunkcjonalną kobietą nie jest łatwe, ale zawsze możliwe, gdy zaistnieje taka realna potrzeba. Ja w dodatku właśnie wtedy czuję się szczęśliwa i spełniona. Work-life-balance ma swoją cenę. To fakt. 

Zakupy ? Biżuteria? Co sprawia Tobie przyjemność?

Bywa, że i to poprawia mi humor, ale to nie jest coś, co robię często, choć działa zwykle jak typowe lekarstwo na babską chandrę. To, co sprawia mi bowiem przyjemność, to spędzanie czasu na łonie natury, czasem w odosobnieniu, a czasem w gronie innych ludzi, których lubię z przyjaciółmi.

A dlaczego akurat wybrałaś biżuterię Nomination Italy?

Wybrałam NI bo jest to taki rodzaj biżuterii, który coś podkreśla, a nie wysuwa się na pierwszy plan. Jest praktyczna, wygodna i pasuje do wszystkiego. To istotne, gdy wyskakujesz z leginsów, żeby w ciągu paru chwil zamienić je na coś bardziej eleganckiego coś, co pasuje na spotkanie z klientem, by tuż po jego zakończeniu wylądować np. w jeansach na treningu z synem. Co więcej, jestem typem kobiety, której w sklepie zawsze podoba się akurat to, co jest najdroższe i która wychodzi najczęściej z tzw. nosem na kwitnę. W tym konkretnym przypadku mam w ramach jednej marki i w dodatku w zasięgu mojego portfela, doskonałość formy i precyzję wykonania, które sobie cenię.

Jak to się stało, że rzuciłaś pracę na etacie i zdecydowałaś się na bycie freelancerką?

Ciężko nazwać świadomy wybór rzuceniem czegoś”. Dzieci i rodzina zawsze były dla mnie priorytetem i nigdy nie miałam ambicji dotyczących kariery zawodowej, więc to raczej przyszło jako konieczność chwili. Poza tym, udało mi się sprawnie połączyć dawanie upustu własnej kreatywności z potrzebami biznesowymi. Moim wyborem było tylko wykorzystanie okoliczności, które się pojawiły do tego, żeby zagospodarować własne umiejętności. A wszystkie jakieś posiadamy.

Czym zajmuje się Twoja firma? Jest wiele takich firm jak Twoja, czym Twoja wyróżnia się na tle innych? Jak widzisz swój rozwój? Gdzie jest potencjał?

Właściwie jestem kimś w rodzaju marketingowego digital blendera. Wrzucam pewne składowe, klikam ON i wychodzi jakaś kreacja reklamowa. Projektuję strony internetowe, grafiki i identyfikację wizualną. Zajmuję się kreowaniem brand’ów produktowych, personal i employment brandingiem, promocją blogów, a więc właściwie wszystkim, co ma na celu promowanie marki firmy lub osobistej w internecie. Wyróżniam się tym, że nie jestem typową agencją i w dodatku do tego miana nie pretenduję. Pracuję na rzecz firm z ludźmi, którzy chcą przekuć swoje marzenia na realne biznesy. Działam z małymi firmami oraz startującymi blogerami i to jest coś co sprawia mi największą satysfakcję, gdyż jest to dla mnie szansa udziału w spełnianiu się i w ich pierwszych najważniejszych sukcesach. Buduję to wraz z nimi przy czym oni używają do tego celu jedynie mojej wiedzy i kreatywności. A potencjał? On jest zawsze w tym samym miejscu i na czas. W człowieku.

Era kobiet, czy nie uważasz, że czarny protest utwierdza tylko fakt, że rozpoczęła się era kobiet i czują, że czują swoją moc?

Era kobiet? Myślę, że jedna era to za mało. Napewno dzisiejsze współczesne społeczeństwa nas potrzebują. Nas, czyli serca i emocji w relacjach. Czarny protest wcale nie świadczy o tym, że czujemy w sobie siłę i moc samostanowienia. To raczej krzyk rozpaczy, poczucie bezradności. I chociaż kiedyś określałam siebie jako damską szowinistką, to obecnie daleko mi do tego. Doświadczenia dały mi odczuć niesprawiedliwość dysproporcji, jakie dzielą nas kobiety i mężczyzn w każdym obszarze życia społecznego. Czego dowodem jest to, że kobiety w Polsce są często lepiej wykształcone niż mężczyźni. Na kierowniczych stanowiskach jest wciąż mniej kobiet, a dysproporcje w zarobkach są nadal widoczne. Kobiety natomiast statystycznie w pracy są po prostu efektywniejsze, lepiej zorganizowane. W wielu krajach fakt ten jest doceniany do tego stopnia, że pracodawcy preferują właśnie matki z dziećmi, jako osoby o silnie rozwiniętych zmysłach logistycznych i wysokiej produktywności.

Jesteś matką trójki małych dzieci, jak dajesz radę? Prowadzić własną działalność, uprawiać regularnie sport? Spełniać się zawodowo?

Dość często słyszę to pytanie. Odpowiedź zawsze jest taka sama: Nie daję”. Rzadko kiedy udaje mi się zrealizować 100% mojego planu, zawsze coś zostaje, ale są rzeczy, które są stałe w moim dniu. Właśnie takie jak czas dla dzieci, praca czy sport. Nie mam uniwersalnej recepty. Szanuję jednak swój czas, a to jest to, co dostajemy w ramach życia. On nie wraca, nie dostajemy go więcej, a przecieka przez palce jak szalony. Nie chcę zmarnować ani chwili, ale dbam też o to, żeby mieć go w życiu jak najwięcej dbając o zdrowie, czy o swoją kondycję fizyczną. Zarządzam czasem jak czymś ofiarowanym mi i nie pozwalam, żeby to czas rządził mną. Planuję więc i planów tych się trzymam. Oczywiście będąc przy tym elastyczna, bo nie umiem wszystkiego przewidzieć, a to elastyczność pozwala uniknąć frustracji. 

Co byś poradziła kobietom w podobnej sytuacji do Twojej?

Planuj, planuj i jeszcze raz planuj. Jeśli uda Ci się zrealizować połowę, to ciesz się tym, bo ile zrobiłabyś gdybyś nie zaplanowała? Produktywność nigdy nie jest czymś przypadkowym. To mieszanka zaangażowania, inteligentnego planowania, walki z samym sobą i ogromnego wysiłku. Jeśli zaś nie wiesz, jakie są priorytety, dobrze na początek po prostu zaangażować się we własne życie zamiast marzyć o innym. Rób to, co robisz najlepiej jak umiesz, a to samo zmieni się w coś lepszego. Jeśli chcesz coś zrobić, a tylko o tym mówisz, nie dziw się, że jeszcze tego nie dokonałaś. Ja nie miewam marzeń, takich jak postrzegają je inni, ja mam tylko swoje realne cele. Niektóre na teraz, niektóre na za parę lat. 
W wieku 20 lat stworzyłam listę rzeczy do zrobienia, wtedy nazywałam je marzeniami. To było trochę jak The Bucket List”, bo w tym samym czasie pobierałam chemioterapię i byłam w dość zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Nie mam już tej listy, ale pamiętam z niej wszystko. Punkt pierwszy to było oczywiście wyzdrowieć, a udało mi się zrealizować większość z nich. Z budowy domu na przykład się wycofałam, i już wiem, że nasze cele wymagają weryfikacji na osi czasu w kontekście tego, czy w ogóle ich jeszcze chcemy, a może niektóre nie do końca wyglądają tak, jakbyśmy tego chciały. Odpowiedzialność za to, jak bardzo przyłożyliśmy się do osiągania naszych celów, leży zawsze w naszych rękach m.in. to, czy byliśmy wystarczająco uważni, zaangażowani. Z moich marzeń tylko jedno niespełnione, czeka. Marz, marz bezwiednie, a później zastanów się, co możesz zrobić, żeby marzenie przekuć w cel. Zaplanuj zadania i zacznij je realizować. Po prostu.
Nie można przewidzieć przyszłości, ale można ją sobie zaprojektować. 

Biżuteria: Nomination Italy

 Do kupienia: Labizu
W roli modelki: Patrycja Okła – Gienia Creative